<?xml version="1.0"  encoding="iso-8859-2" ?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Forum dyskusyjne :: Ryszarda Kapuścińskiego </title>
    <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/index.php</link>
    <description><![CDATA[]]></description>
    <language>pl_PL</language>
    <pubDate>Thu, 11 Mar 2010 02:22:04 +0100</pubDate>
    <lastBuildDate>Thu, 11 Mar 2010 02:22:04 +0100</lastBuildDate>
    <category>Forum dyskusyjne :: Ryszarda Kapuścińskiego </category>
    <generator>Phorum 5.0.16</generator>
    <ttl>600</ttl>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: &quot;Odpieprzcie się od Kapuścińskiego&quot; - czyli co ma Bikont i Domosławski do Herlinga i Kapu</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1700,1707#msg-1707</link>
      <author>livman</author>
      <description><![CDATA[Urbankowski B.: Post scriptum : pośmiertne niszczenie wizerunku poety. W: Poeta, czyli człowiek zwielokrotniony, s. 699-718:

&quot;Kończąc tę książkę, odnotować wypada - niestety - iż głosów przeciwko Herbertowi, to znaczy przeciwko moralne-
mu przesłaniu jego twórczości, odezwało się nieproporcjonalnie wiele. Nikt nie lubi posłów przynoszących złe
wieści ani mentorów wytykających ułomności. Herbert był jednym i drugim. Przynosił Polakom złe wieści na
temat ich kultury i ich stosunku do kultury, wypominał tchórzostwo, obłudę, brak godności. Już w ostatnich latach
swego życia spotkał się z atakami pełnymi nienawiści, z pomówieniami, z próbami ośmieszenia. Od powrotu do
kraju Herbert był poetą uwielbianym przez czytelników, ale zaszczuwanym, poniżanym i ośmieszanym przez
samozwańczą elitę. Ta fala nienawiści to przede wszystkim odwet &quot;warszawki&quot; za Hańbę domową, którą utożsa-
miano głównie z jego nazwiskiem. (...)
Herbert, upominający się o Armię Krajową, krytykujący postawę takich &quot;Autorytetów&quot; jak Miłosz czy Andrzejew-
ski, musiał być odsunięty, przemilczany, a jeśli nie chciał milczeć - ośmieszony, przedstawiony jako maniak,
szaleniec. Nienawiść dawnych stalinowców i głupota okcydentalistów - te dwie fale zatapiały także Herberta.
Śmierć poety nie powstrzymała fali nienawiści do niego. Odnotować musimy te wypowiedzi, które miały
najgłośniejsze echa, czy to ze względu na formę, w jakiej zostały napisane, czy to ze względu na rangę społeczną
atakujących.
Jako pierwszy, i to podwójnie, dołożył trupowi Herberta Tomasz Jastrun - syn poety kolaborującego z wła-
dzą sowiecką już od czasów Lwowa. Odegrał się na Herbercie - rzecz w naszej kulturze kuriozalna - w wypowiedzi
zamieszczonej nazajutrz po śmierci poety [...] 
[...] Wypowiedź ta wywołała szok i obrzydzenie nawet w kręgach inteligencji warszawskiej, ale Jastrun
był tak zaślepiony, że zaatakował powtórnie. Do kolejnego ataku wykorzystał rozszerzoną formułę nekrologu, który
zatytułował Pan Herbert i zamieścił w postkomunistycznej Polityce (nr 32/1998). Tekst był rzadką mieszaniną ob-
łudy, źle skrywanej nienawiści i złego smaku. Autor &quot;nekrologu&quot; tak sprytnie pomieszał rytualne banały z pseudo-
naukowymi sensacyjkami, że jego czytelnik mógł i powinien zapamiętać jedno: Herbert był chory psychicznie! A
dzielny &quot;młody&quot; Jastrun ma odwagę powiedzieć to publicznie! [...]
&quot;Młody&quot; (no, powiedzmy, drugiej świeżości - rocznik 1950) Jastrun zapewne dumny był ze swej odwagi i
talentu - obu tych cech potrzeba, aby jednym strzałem ugodzić martwego Herberta i jednocześnie dogodzić Michni-
kowi oraz stadu byłych i mniej byłych komunistów. [...]
&quot;Krakówek&quot; oczywiście też się włączył - obłudnie i świętoszkowato, że niby poeta był wielki, ale tak na-
prawdę to wariat, do tego niepoprawny politycznie. Taki mniej więcej był wydźwięk artykułu Nie walczysz to
umierasz wspomnianego już wybitnego intelektualisty Ala Alvareza, który został opublikowany w Tygodniku Po-
wszechnym (nr 16/1999). Oczywiście były w piśmie i wypowiedzi pozytywne - ale w atmosferze nagonki na Nie-
boszczyka nikt o tych pozytywach nie czytał, wyłapywano wątki bardziej interesujące. Redaktorzy tygodnika wie-
dzieli, że czytelnik pominie rytualne frazesy chwalące poezję Herberta, że wybaczy różnym Alvarezom błędy wyni-
kające z małej znajomości kultury polskiej, a skupi się z lubością na takich oto ocenach i opisach: [...]
- Alkohol i mania tworzyły straszną kombinację, która popchnęła Herberta, odgrywającego wybraną przez
siebie rolę jednoosobowej opozycji wobec władzy, ktokolwiek by ją sprawował, na nowe wyżyny prowokacji (...).
Udzielał wywiadów, w których atakował nie tylko rodaków - komunistów, środowisko literackie, lecz także tłumaczy
i wydawców na Zachodzie.
Rewelacje na tym się nie kończyły. Dwie strony dalej Alvarez pisał:
Pewien Polak, który uwielbiał Herberta i jego twórczość, powiedział: &quot;Dawny Herbert jest wśród nas - młodzieńczy, zabawny, niewinny - ale coraz częściej wypiera go ten wściekły facet. (...)
Z artykułu wynikało jasno: geniusz może być albo lewicowy, albo wariat.
(...)
Ramię w ramię z Jastrunem i Tygodnikiem Powszechnym dzielnie atakowała Nieboszczyka neokomunistyczna Trybuna. Zamieszczone w niej (dez)informacje jak zwykle polegały na mieszaniu prawdy i kłamstwa. W numerze z 3 sierpnia 1998 jakiś Jerzy Wilmański w stylu starszego agitatora (i z taką samą nonszalancją wobec faktów) udowadniał, że Herbert był nieomal pieszczoszkiem PRL-u. Przytoczmy jego najważniejsze twierdzenia i argumenty:
1. Zbigniew Herbert ukończył w Polsce Ludowej trzy fakultety - ekonomii - prawa i filozofii. W czasach stali-
nowskich właśnie (...)
Od razu dopowiedzmy: ukończył studia prawnicze mimo tych czasów, ekonomię na prywatnej uczelni, a filozofii
właśnie z powodów politycznych nie pozwolono mu ukończyć, robiąc aferę z jednego nie zdanego w terminie egza-
minu. Wilmański albo się o tym nie douczył, albo świadomie okłamuje czytelników.
2. W tych czasach redagował w Gdańsku &quot;Przegląd Kupiecki&quot; (...)
Owszem, kilka miesięcy, póki ludowe władze go nie zlikwidowały!
3. Debiutował w tygodniku &quot;Dziś i Jutro&quot; (...)
Jak na Trybunę, informacja bliska prawdy. Poeta debiutował w &quot;Głosie Wybrzeża&quot;, a w &quot;Dziś i Jutro&quot; także pisywał.
Ale oba te katolickie pisma miały wówczas opinię opozycyjnych! 
(...)
Wywiad opublikowany został w &quot;Gazecie Wyborczej&quot; (29IV-1V2000) pod tytułem  [udzielony
przez G.Herlinga-Grudzińskiego redaktorkom GW Joannie Szczęsnej i Annie Bikont w Neapolu]. Czytelnicy gazety
nie tylko zapamiętali z niego, że Herbert jakoś kombinował z &quot;moczarowcami&quot;, ale także, że przyznał to sam Her-
ling, który odmówił poecie prawa do odgrywania roli autorytetu moralnego.
[...]
23V podczas spotkania w &quot;czytelniku&quot; złożył [G.Herling-Grudziński] oficjalne oświadczenie, w którym oskarżył
&quot;Gazetę Wyborczą&quot; o manipulacje:
To nie był zwykły wywiad ale przesłuchanie - powiedział Herling - dziennikarki przedstawiły fragmenty nie-
znanego mi wcześniej listu Herberta do Czesława Miłosza, z którego mogłoby wynikać, że autor &quot;Pana Cogito&quot; zgo-
dził się na nieformalne kontakty ze Służbą Bezpieczeństwa. (...)
Z wypowiedzi Herlinga wynika dodatkowo, że &quot;panie śledcze&quot; przedstawiły pisarzowi spreparowany i
niepełny tekst wspomnianego listu poety do poety. Oświadczenie to wydrukował Herling-Grudziński w &quot;Życiu&quot;
25 maja 2000 roku. (...)
Intryga odwróciła się potem przeciwko dziennikarzom &quot;Gazety Wyborczej&quot; i osobie Michnika; tym, co naj-
bardziej zadziwiało, było milczenie tego dziennika. Czy &quot;Gazeta Wyborcza&quot; wyrwała mu się z rąk jak miotła czar-
noksiężnika, czy też autor książki o Dziejach honoru w Polsce, książki znakomicie napisanej, tak łatwo zapominał o
własnych ideałach? Właśnie zdradę młodzieńczych ideałów zarzucał mu Zbigniew Herbert w jednym z ostatnich
wywiadów:

Jeśli ktoś sądzi, że nie można wydumać bardziej haniebnej intrygi niż ta, której ofiarą stał się stojący nad
grobem Herling-Grudziński, to nie docenia siły ludzkiej nienawiści. Wkrótce po tamtej aferze na ring wkroczył ko-
lejny bokser - redaktor Jacek Żakowski, który miał się zająć... panią Herbert.
Przyznajmy to otwarcie: pani Katarzyna Herbert, jak każda żona poety, znosiła jego humory i liczne zdrady.
Opiekowała się chorym, potem umierającym. Jej poświęcenie i - użyjmy tego słowa - pokora umożliwiły poecie
twórczość. Myślę, że sprawiedliwie ją ocenił Najder, pisząc:

Rok po śmierci poety pani Katarzyna Herbertowa wzięła udział w organizowaniu przez Tygodnik Solidarność rocznicowych obchodów; na jej prośbę redakcja przeprowadziła z nią wywiad [...]. To także trzeba zapisać po stronie jej zasług: chciała, aby jej Zbyszek wciąż żył w ludzkiej pamięci. Wywiad był ciepły, chwilami wzruszający, dorzucał kilka nieznanych szczegółów do biografii poety. (...) W innym miejscu pani Katarzyna, mając na myśli Michnika, wspo-
minała, że niektóre przyjaźnie . Taktownie nie rozwijała tego wątku, podobnie lekko potraktowała sprawę sporu z Miłoszem, który jej zdaniem &quot;;lubił prowokować&quot;. Zdementowała tylko plotkę o walce poetów na pięści. (...)
Jeszcze - bo w sylwestrowym numerze &quot;Gazety Wyborczej&quot; (2000/2001) ukazał się kolejny wywiad z wdową, zatytułowany Pani Herbert. Przygotowany został przez Jacka Żakowskiego i przypominał poprzedni wywiad tak, jak napój zatruty przypomina napój normalny. Zaskakiwał fakt publikacji w piśmie, z którym poeta nie chciał mieć kontaktów i które tyle zrobiło - chyba najwięcej kraju - by opluć jego pamięć.
(...) 
Gdyby uznać, że Herbert był chory - trzeba by uznać, że owocem szaleństwa było nie tylko zerwanie z Michnikiem, ale także ich wcześniejsza przyjaźń, że owocem szaleństwa był cykl wierszy o Panu Cogito, a przede wszystkim ostatnie - należące do najpiękniejszych w literaturze - eseje. Kto wie, czy wynikiem wykluwającej się już choroby nie było to, że poeta nie poszedł na współpracę ze stalinowcami, że nie pisywał wierszy ku czci UB [...]
(...)
W wywiadzie pani Herbert nie zabrakło wymownych pominięć i subtelnego przestawiania akcentów. Nie pojawił się już na przykład wątek AK-owski - ta subtelność nie dziwi, jeśli wziąć pod uwagę, że &quot;Gazeta Wyborcza&quot; od lat niszczy wizerunek Armii Krajowej (...).
Zarówno intryga, do której &quot;Gazeta Wyborcza&quot; wykorzystała zaprzyjaźnionego z poetą Herlinga- Grudzińskiego, jak intryga, w której wykorzystano jego żonę, okazały się niewypałami. Efektem intryg, które obró-ciły się przeciwko samej &quot;Gazecie Wyborczej&quot; były liczne protesty i polemiki - wśród nich złośliwe i świetnie napi-sane jak Waldemara Łysiaka  (Tygodnik Solidarność, nr 4/2001). [...]&quot;




Ten tekst, z mniejszymi skrótami można pobrać jako pdf z http://www.wimbp.lodz.pl/wimbp/pliki/bibik/bibik_53/bibik_53.pdf (Biuletyn Informacji Bibliotecznych i Kulturalnych, Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Łodzi, KWIECIEŃ 2008, Numer 8(53))

Sam tekst jest częścią książki Bohdana Urbankowskiego &quot;Poeta, czyli człowiek zwielokrotniony. Szkice o Zbigniewie Herbercie.&quot; (2006)

]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1700,1707#msg-1707</guid>
      <pubDate>Thu, 11 Mar 2010 02:22:04 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Artykuły, listy, wspomnienia (o) Kapu</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1639,1706#msg-1706</link>
      <author>livman</author>
      <description><![CDATA[W 1981 r. Jerzy Klechta z myślą o wydaniu książki w &quot;Czytelniku&quot; prowadził  rozmowy - wywiady z czołowymi postaciami polskiego życia umysłowego. Wywiady (autoryzowane) miały ukazać  się w książce pt.&quot;Ostatnia szansa&quot;, stan wojenny to uniemożliwił. Jednym z rozmówców był Ryszard Kapuściński. Wywiad ukazał się w 1981 r. w piśmie pracy twórczej &quot;Radar&quot;, którego Klechta był redaktorem. Dajemy obszerne fragmenty zapisu sprzed prawie 30 lat.  

http://alfaomega.webnode.com/news/jerzy%20klechta%3A%20tu%20mowi%20sam%20kapu%C5%9Bci%C5%84ski-/ (opublikowane 3 marca 2010 w Studiu Opinii), 

fragment: &quot;Nasze społeczeństwo nie znosi w ogóle tego typu cech jak próżność, pycha, arogancja. To jest społeczeństwo, które bardzo sobie ceni prostotę zachowań, które ceni sobie jakąś naturalność, które ceni sobie dialog. Które chce być traktowane w sposób poważny. U nas ludzie nie znoszą wszelkiego pouczania, dyrygowania i traktowania ich ja niedojrzałych. To są rzeczy, które od razu taką władzę czy tego typu zachowania eliminują i wyobcowują. Taka władza nie może liczyć na porozumienie ze społeczeństwem.&quot;]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1639,1706#msg-1706</guid>
      <pubDate>Wed, 10 Mar 2010 07:36:30 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: &quot;Odpieprzcie się od Kapuścińskiego&quot; - czyli co ma Bikont i Domosławski do Herlinga i Kapu</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1700,1705#msg-1705</link>
      <author>livman</author>
      <description><![CDATA[Ktoś na łamach Polityki mówił kiedyś, że z Włochami Kapu &quot;miał chemię&quot;: Włoski polonista w obronie pamięci Ryszarda Kapuścińskiego http://ksiazki.wp.pl/wiadomosci/id,40287,wiadomosc.html
Zresztą jak się wejdzie do księgarni we Włoszech to tam jest tylko z naszych Herling, Szymborska i Kapu.]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1700,1705#msg-1705</guid>
      <pubDate>Wed, 10 Mar 2010 04:44:26 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] TOK FM 11 marca 2010: Tochman, Mikołajewski, Nowacka &amp; Ziątek, Grzela</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1704,1704#msg-1704</link>
      <author>livman</author>
      <description><![CDATA[&quot;Wrzenie świata&quot; w TOK FM według Wojciecha Tochmana: Mikołajewski, Grzela, Sroczyński i inni
11.03.2010

Zapraszamy gorąco w czwartek, 11 marca, po 20:00 do TOK FM na kolejne &quot;Wrzenie świata&quot;. Gośćmi Wojciecha Tochmana będą: fotograf Adam Pańczuk, reporter Grzegorz Sroczyński, pisarz Remigiusz Grzela, biografowie Ryszarda Kapuścińskiego Beata Nowacka i Zygmunt Ziątek oraz
poeta Jarosław Mikołajewski.

Radio TOK FM, 11 marca, 20:00-22:00 http://www.tokfm.pl]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1704,1704#msg-1704</guid>
      <pubDate>Wed, 10 Mar 2010 04:08:51 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Sławomir Popowski</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1703,1703#msg-1703</link>
      <author>livman</author>
      <description><![CDATA[Nowy, celny tekst Sławomira Popowskiego pt. &quot;Domosławski. Non fiction&quot; http://alfaomega.webnode.com/products/s%C5%82awomir%20popowski%3a%20domos%C5%82awski-%20non%20fiction/ 

&quot;Po lekturze książki Artura Domosławskiego: &quot;Kapuściński non fiction&quot; mam prosty test dla wszystkich jej obrońców. Szczerą odpowiedź na pytanie: czy chciałbyś mieć Domosławskiego za swojego przyjaciela i przyjaciela twojego domu, rodziny; czy chciałbyś, aby był autorem, już nawet nie biografii, ale choćby twojego życiorysu? - Oglądam, słucham i czytam jego wypowiedzi, udzielane seryjnie w ramach akcji promocyjnej książki. I im więcej mówi, tym mniej mu wierzę. Domosławski powtarza, jak mantrę stale to samo. Wprawdzie już nie mówi, że był przyjacielem Ryszarda, lecz tylko &quot;był z nim w przyjaźni&quot;, ale dalej uważa go za swojego mentora. [...]

W istocie Domosławski zachowuje się, jak piroman, który najpierw podpala dom, a potem pierwszy się rzuca z głośnym krzykiem (aby wszyscy usłyszeli) do jego gaszenia. I wypina pierś pod ordery. Stroi się w togę obrońcy, a w rzeczywistości przyjmuje na siebie rolę prokuratora. Bezwzględnego. W jego dowodzie nie ma żadnych wątpliwości. Wszystko przemawia na niekorzyść oskarżonego. [...]

[...] myślę, że Domosławski, a chyba i wielu jego dawnych przyjaciół, właśnie tego uśmiechu najbardziej nie mogą mu darować. Kiedyś grzali się w jego cieple, a teraz, po śmierci, odreagowują własne kompleksy. Krzyczą: uśmiech był fałszywy. To wszystko, co mają do powiedzenia. Nie o Ryszardzie. O sobie.&quot;



Przy okazji, na stronie Studia Opinii http://alfaomega.webnode.com, gdzie publikuje pan Sławomir Popowski są wyszczególnione dwa cytaty:

Ku pamięci. Ryszard Kapuściński: cytaty z &quot;Lapidarium&quot;

    * Twój wróg nie zawsze wygląda groźnie. Czasem nawet poci się na twój widok, rumieni, unika twojego wzroku. Kiedy z nim rozmawiasz, zachowuje się niespokojnie. To, co zdumiewa cię najbardziej, to bezinteresowność jego uczucia i postawy. Nie dałeś mu żadnych powodów do nienawiści. Ani go uderzyłeś, ani oczerniłeś, nie złamałeś mu kariery, może wręcz nie znasz go osobiście; a jednak nagle odkrywasz, dowiadujesz się, czytasz: nienawidzi cię, opluwa, przeklina.
    * Utrapieniem ludzi sławnych jest to, że kuszą miernoty do napaści. Te ostatnie liczą, że atakując sławnego człowieka, same zdobędą odrobinę sławy. 



Andrzej Skworz, redaktor naczelny &quot;Press&quot; pisze równie dobitnie http://www.press.pl/lewa_strona/pokaz.php?id=1720:

&quot;Milczenie

Gdy na 10-lecie &quot;Press&quot; szedłem po wywiad do Ryszarda Kapuścińskiego, wiedziałem, że muszę zapytać go o kobiety w życiu reportera. Zbył moje dwa pytania, odpowiedział: &quot;Wiem, o co panu chodzi&quot; - i szybko zmienił temat. Nie skorzystał z szansy, ale ja przynajmniej spróbowałem. Ci, którym nawet pytania &quot;kiedy żył&quot; stawały w gardle, teraz wyliczają mu kochanki.
Artur Domosławski w biografii Ryszarda Kapuścińskiego tyle miejsca poświęcił na odbrązawianie Kapuścińskiego, że nie starczyło mu już miejsca na pokazanie jego wielkości. Tyle razy zderzył się z małością Kapuścińskiego, że zapomniał, dlaczego był w niego zapatrzony.
Tak chciał bronić go przed prawicowymi lustratorami, że nie zauważył, iż jego lustracja jest bardziej bezwzględna. Bo robiona nie na podstawie zjełczałych dokumentów, ale relacji tych, którzy pisarza znali: &quot;Kapuściński powiedział coś w rodzaju: &quot;O tak, byłem tam wtedy&quot;. Był &quot;miesiąc później&quot;. Albo: &quot;Ten Cesarz to baśnie tysiąca i jednej nocy&quot;.
Nawet gdy Małgorzata Szejnert wystawia mu laurkę: &quot;Nikt tak wcześniej w Polsce nie pisał. Jak gdyby nic go nie krępowało, żadna cenzura, żadne lojalności polityczne, to była czysta wolna twórczość&quot; - Domosławski natychmiast dodaje od siebie: &quot;Nad dwoma reportażami z tamtego czasu unoszą się cienie politycznego zamówienia&quot;.
Domosławski najpierw patrzył na mistrza ze zbyt dalekiej perspektywy, a teraz przytrafiło mu się zaglądanie do kalesonów. Tak się zapętlił, że uznał za istotne poinformowanie nas nawet, iż Kapuściński chadzał do komunii bez spowiedzi.
Większy żal mam jednak do tych, którzy Kapuścińskiego znali i podobno się z nim przyjaźnili, a dziś twierdzą, że Pan Ryszard właśnie takiej biografii by sobie życzył i że nie mógł lepiej trafić. Chyba mógł. Podobno dzielił ludzi na tych, z którymi chciałby siedzieć w jednym okopie, i tych pozostałych. Mam wątpliwości, czy autor biografii i jej bohater znaleźliby się w tym samym okopie.
Jeśli naprawdę - zdaniem Teresy Torańskiej - tak ma teraz wyglądać pisanie o wielkich Polakach, to ja czekam na prawdziwą biografię Adama Michnika. On też jest znany na świecie, też unika trudnych pytań, też kocha kobiety. I koniecznie niech napisze ją przyjaciel.
Tylko że taka książka nie powstanie. Bo Michnik żyje.
]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1703,1703#msg-1703</guid>
      <pubDate>Wed, 10 Mar 2010 03:42:36 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: &quot;Odpieprzcie się od Kapuścińskiego&quot;</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1700,1702#msg-1702</link>
      <author>livman</author>
      <description><![CDATA[&quot;Nowakowie mówią, że w Afryce Rysiek zachorował na gruźlicę a potem na malarię, a kolejność była odwrotna&quot; - wg Artura D. jest to nieznaczna pomyłka (pisze to człowiek, który szczyci się profesją BIOGRAFA!!!), ale gdyby to Kapu napisał gdzieś to by było że Kapu kłamał!

Jeszcze do robienia z Kapu macho (m.in. przez Bikont, Domosławskiego) - to jest kompletna bzdura i świadczy o małej znajomości literatury reportażu w ogóle. Typem macho w Polsce jest Jacek Pałkiewicz - ale Kapu daleki był od takiego stylu - trudno wyobrazić sobie Pałkiewicza by bez noża gdzieś się udał, zresztą sam o tym wielokrotnie mówił, że zawsze go ma przy sobie (i nie chodzi tu o zwykły scyzoryk).

Myślę, że Kapu już miał dosyć tego klimatu, który w ostatnich dniach wyszedł na światło dzienne w naszym kraju (zresztą zawsze uciekał stąd - ciekawe byłoby policzenie proporcjonalnie ile życia spędził w Polsce a ile poza nią). Jak wspomina Jarosław Mikołajewski, po operacji w 2007 roku chciał osiąść z żoną we Włoszech: &quot;Rysiek mówi, że na starość mógłby zamieszkać we Friuli, w Udine. [...] - Alicja - dodaje - jeździłaby sobie po mieście na rowerze, jak te panie. W eleganckim płaszczyku wybierałaby na targu warzywa albo piła kawę u Caucigha&quot;.

Kapu miał wielkie powodzenie u kobiet. Każdy kto był na jego spotkaniach autorskich, widział, że prawie cała sala była wypełniona przez kobiety. Wielu potem się zdawało, jak cokolwiek zrobił w ich kierunku, że są dla niego wyjątkowe i jedyne. I wszystkie dałyby wszystko by być na miejscu pani Alicji Kapuścińskiej.]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1700,1702#msg-1702</guid>
      <pubDate>Wed, 10 Mar 2010 01:04:07 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Czy &quot;Cesarz&quot; jest fiction, czy non-fiction? - Odpowiedź Kapuścińskiego</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1693,1701#msg-1701</link>
      <author>livman</author>
      <description><![CDATA[PS. Panie Sławomirze, trzymam kciuki za pana tekst na debatę.]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1693,1701#msg-1701</guid>
      <pubDate>Tue,  9 Mar 2010 21:33:44 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] &quot;Odpieprzcie się od Kapuścińskiego&quot; - czyli co ma Bikont i Domosławski do Herlinga, Herberta i Kapu</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1700,1700#msg-1700</link>
      <author>livman</author>
      <description><![CDATA[&quot;Utrapieniem ludzi sławnych jest to, że kuszą miernoty do napaści. Te ostatnie liczą, że atakując sławnego człowieka, same zdobędą odrobinę sławy.&quot; - Ryszard Kapuściński &quot;Lapidarium&quot;

Poruszany niżej temat można by nazwać &quot;Z ziemi polskiej do włoskiej&quot; albo &quot;Rewiry Ani Bikont&quot;. Historia zatacza koło. Tak samo jak postąpiono z Herbertem po jego śmierci, tak robi się z Kapu. Nie dziwi teraz to co zamieszcza Tygodnik Powszechny - za Alvareza robi tam teraz Bauman. Nie dziwi milczenie szefa Gazety Wyborczej, Adama Michnika, który swego czasu odbierał nagrodę dla Oriany Fallaci, której tak nie mógł znieść Kapu. Tylko pani Alicja Kapuścińska nie dała się okręcić wokół małego palca jak dała wdowa po Herbercie Jackowi Żakowskiemu (tak, tak, temu samemu - co teraz też się &quot;pięknie&quot; wypowiada). Jest ostatnią ostoją, która się nie ugięła, jakby chciały tego miernoty. Miernoty, idźcie do diabła!

Parafrazując Urbankowskiego, którego tekst o Herbercie poniżej: &quot;Młody&quot; (no, powiedzmy, drugiej świeżości - rocznik 1967) Domosławski zapewne dumny był ze swej odwagi i talentu - obu tych cech potrzeba, aby jednym strzałem ugodzić martwego Kapuścińskiego i jednocześnie dogodzić Michnikowi oraz stadu byłych i mniej byłych komunistów.

Artur D. pisze na stronie GW o tym jak powstawał jego paszkwil.
Warto porównać to z oświadczeniem Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, które złożył krótko przed swoją śmiercią w 2000 roku. I tu i tu pojawia się nazwisko pani Bikont (to z jej inspiracji powstała książka Artura D.) i pani Szczęsnej.

O tym jak wyglądała relacja Herlinga-Grudzińskiego i Kapu pisał Mariusz Szczygieł w Toposie (86-87, 2006, str. 58): &quot;Przy drzwiach leżał zbiór opowiadań Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Nagle przypomniał sobie: &quot;-A na jakich fantastycznych lodach byliśmy z Herlingiem w Neapolu! Jakie wielkie były te porcje!&quot;. Szczygieł mówił o jednej z zasad reportera: &quot;Nie krzywdzić&quot;.

Herlinga wspomniał też Kapu w Imperium, a Herling odnosił się do Kapu wielokrotnie w &quot;Dzienniku pisanym nocą&quot; (np. o Imperium -&quot;Powinna być włączona do obowiązkowych lektur szkolnych&quot; http://serwisy.gazeta.pl/kapuscinski/1,23087,450863.html). 
Wstęp do wydania &quot;Imperium&quot; w Bibliotece Gazety Wyborczej napisał Sławomir Popowski, który dosadnie i konkretnie napisał o tym jak Artur D. napluł na pamięć o Kapu http://alfaomega.webnode.com/products/s%C5%82awomir%20popowski:%20po%C5%9Bmiertne%20polowanie%20na%20kapu%C5%9Bci%C5%84skiego/

Ale wróćmy do tłumaczenia się &quot;z miną niewiniątka i trzepocząc rzęsami&quot;: 

&quot;Zima/wiosna 2007: Koleżanka z redakcji &quot;Gazety&quot; Ania Bikont namawia mnie do podjęcia wspólnej pracy nad biografią Kapuścińskiego. Waham się czy chcę, mam chwilowo inne plany, ale po namyśle mówię: TAK. [...]
Razem z Anią chcemy poprosić panią Alicję Kapuścińską o dostęp do archiwum, jednak Ania jest u pani Kapuścińskiej &quot;spalona&quot;. Chwilę temu przeprowadziła wywiad dla &quot;Gazety Wyborczej&quot; z Izabellą i Jerzym Nowakami, najbliższymi przyjaciółmi Ryśka. Pani Alicja jest wściekła na Nowaków i na Anię: zarzuca im kilka - kompletnie nieznaczących - pomyłek (np. Nowakowie mówią, że w Afryce Rysiek zachorował na gruźlicę a potem na malarię, a kolejność była odwrotna).
[...] Kapuścińska ma tymczasem pretensje, że mówią, że Rysiek był typem macho, albo że kiedyś powiedział coś &quot;po kielichu&quot;. [...]
Idę więc na rozmowę z panią Kapuścińską sam. Informuję, że pracujemy z Anią nad biografią Ryśka i proszę o udostępnienie archiwum. Pani Alicja wyraża niechęć do mojej koleżanki, wypowiada surowe zasłyszane sądy o jej - napisanej wspólnie z Joanną Szczęsną wybitnej w moim przekonaniu książce - &quot;Lawina i kamienie&quot;; krytykuje jej wywiad z Nowakami. Nie chce, żebym pracował razem z Anią. Odpowiadam na to stanowczo, że nie mogę przystać na to żądanie, umówiłem się z Anią, że pracujemy razem i tak będzie. Pani Alicja mięknie, mówi, że w takim razie traktuje mnie jako gwaranta, że książka będzie napisana z empatią dla Ryśka. To dla mnie oczywiste.[...]
Przez kilka pierwszych miesięcy niewiele się dzieje: sporo rozmawiamy z Anią o przyszłej książce, ale coś się to wszystko ślimaczy. Jestem zbyt zajęty bieżącą pracą dla &quot;Gazety&quot;. [...] 
Negocjuję warunki umowy na książkę równocześnie ze Znakiem i Światem Książki. Mniej więcej w tym czasie Ania rezygnuje ze wspólnej pracy nad biografią i - jak mi wówczas wyznaje - chce się zająć innymi, swoimi tematami. [...]&quot;

- Na początku był e-mail od Ani Bikont: &quot;Może byśmy napisali wspólnie biografię Ryśka &quot;. Ania wciągnęła mnie w przygotowania do podróży po jego życiu, po czym sama podążyła w inne rewiry. Zaangażowałem się w ten pomysł tak bardzo, że nic nie zdołało mnie odwieść od powziętego zamiaru. Pożeglowałem sam - pisze Artur D. w posłowiu do książki. 

Tyle Artur D., ale zostajemy z panią Anną B. Ciekawe jest oświadczenie złożone przez Gustawa Herlinga-Grudzińskiego 23 maja 2000 w Warszawie, w związku z jego głośnym wywiadem, przeprowadzonym przez Annę Bikont i Joannę Szczęsną, i opublikowanym w &quot;Gazecie Wyborczej&quot; 29 kwietnia 2000:

&quot;Jeszcze w Neapolu dowiedzialem sie, ze rozmowa przeprowadzona ze mna przez panie Anne Bikont i Joanne Szczesna i opublikowana w &quot;Gazecie Wyborczej&quot; zostala przez czesc czytelnikow przyjeta krytycznie i niechetnie. Popelnilem blad, godzac sie na ten wywiad. Nie czytuje &quot;Gazety Wyborczej&quot;, ale wczesniej mialem z nia pewne zatargi, ktore sprawily, ze pozniej z nia nie wspolpracowalem. Wiedzialem zatem, z kim mam do czynienia.
Jednak moim przyjaciolom udalo sie mnie przekonac, ze warto zgodzic sie na ten wywiad. Swoj blad uprzytomnilem sobie juz po pierwszych dziesieciu minutach rozmowy z paniami, ktore przyjechaly do mnie, do Neapolu. Od razu zrozumialem bowiem, ze nie jest to normalna rozmowa dziennikarek z polskim pisarzem zamieszkalym w Neapolu, ale przesluchanie. Przyjechaly dwie panie sledcze wyslane do mnie przez instytucje, ktora moglbym nazwac jedynie swieckim, progresywnym urzedem, na ktorego czele stoi Adam Michnik.
Znam Adama Michnika od wielu lat. Kiedy go poznalem, bylem zafascynowany jego plodnoscia w podsuwaniu pomyslow politycznych, w planowaniu operacji politycznych. Bylem takze zafascynowany jego dzielnoscia osobista. I rozumiem doskonale, ze mogl u swoich rodakow budzic nie tylko respekt, ale nawet podziw.
Ale nie wszystkie jego pomysly byly dobre. Byly i takie, ktore oparte byly na braku informacji, na zupelnie bezpodstawnych oczekiwaniach. Sam bylem swiadkiem takiej proby, kiedy pewnego dnia Michnik zapukal do mojego pokoju, bardzo przejety, i powiedzial mi: &quot;Zaproponowalem Jerzemu (nazywal tak Giedroycia), ze zostane tutaj, jezeli po najdluzszym zyciu da mi &quot;Kulture&quot;&quot;. Ja podnioslem glowe i zapytalem: &quot;Co Giedroyc ci na to odpowiedzial?&quot; Na to Michnik: &quot;Jerzy powiedzial, ze to niemozliwe, bo &quot;Kultura&quot; jest przeznaczona dla ciebie, jako nastepcy&quot;.
Wiedzialem, ze to nieprawda. Ja nie tylko, ze nigdy nie rozmawialem z Giedroyciem i nie wysnuwalem takich pomyslow, ale wlasnie wtedystaralem sie sklonic Giedroycia do opublikowania oswiadczenia, ze z jego smiercia &quot;Kultura&quot; przestanie wychodzic. Bylem wtedy przerazony tym rozmnozeniem sie jego samozwanczych nastepcow. Za kazdym razem kiedy przyjezdzalem do Francji, slyszalem nowe nazwiska, a to bylo grozne takze z punktu widzenia naszych czytelnikow i naszych abonentow. Udalo mi sie Giedroycia przekonac i takie oswiadczenie sie ukazalo. Podaje to jako przyklad, ze wsrod tych blyskotliwych pomyslow Michnika byly tez operacje kruche, oparte na zupelnej ignorancji.
Podczas mojej rozmowy z paniami sledczymi zrozumialem jego nowy pomysl polityczny. W pierwszych chwilach naszej rozmowy panie przeczytaly mi fragment listu Zbigniewa Herberta do Czeslawa Milosza Powiedzialem im, ze jestem zaskoczony. I chcialem panstwu wyjasnic dlaczego. Bylem zaskoczony, poniewaz w mojej przyjazni z Herbertem wydawalo sie, ze rozmawialismy na wszystkie tematy, wymienialismy wszelkie doswiadczenia, a on nigdy mi o tym epizodzie ubeckim nie opowiadal [...]
Moje zaskoczenie nie oznaczalo w zadnym wypadku dystansowania sie od Herberta. Mnie sie zdaje, ze panie, ktore odwiedzily mnie w Neapolu, wykonujace plan przygotowany, moim zdaniem, przez Adama Michnika, chcialy cytujac ten list Herberta rzucic na niego cien. Chodzilo o pomieszanie w swiadomosci czytelnikow czystych postaci z naszej nieodleglej przeszlosci z postaciami marnymi i nieczystymi. Ten plan polega na probie przekonania wszystkich, ze Herbert, ktory wydawal sie nam czysty, byl zaplatany w jakies brudne sprawy.
Ten pomysl jest absolutnym nonsensem, dajacym sie porownac na przyklad z pomyslem objecia przez Michnika redakcji &quot;Kultury&quot;. Jest to pomysl bardzo grozny. Jesli mam racje, polega on na probie spopularyzowania hasla, ktore brzmialoby - parafrazujac tytul powiesci Hłaski - &quot;Wszyscy byli zabrudzeni&quot;.
Otoz tak nie bylo. Nie wszyscy byli zabrudzeni. Kiedy wiele lat temu poznalem Herberta na uroczystej kolacji urzadzonej przez Janka Lebensteina i jego matke, po godzinnej rozmowie z nim zrozumialem, ze mam do czynienia z czlowiekiem czystym, wiernym swoim opcjom politycznym, narodowym, artystycznym i filozoficznym. I nigdy nie zmienilem swego o nim zdania.
Za nonsens uwazam probe powiedzenia, ze nie bylo ludzi czystych, ze wszyscy byli w jakis sposob zabrudzeni, a wiec dajmy spokoj, nie uzywajmy odwolan do koloru bialego i czarnego, bo jedyny wlasciwy kolor to ciemno szary.
Nigdy nie zgodze sie, zeby do jednego worka wrzucano takich ludzi jak Zbigniew Herbert i takich jak Wladyslaw Broniewski czy Kazimierz Brandys. Wymienilem nazwiska Broniewskiego i Brandysa, poniewaz mam zwiazane z nimi osobiste doswiadczenia. Kiedy bylem w wojsku, jezdzilem na przepustke do Jerozolimy, do kapitana Broniewskiego, ktory pelnil funkcje korektoradwutygodnika &quot;W drodze&quot; redagowanego przez Wiktora Weintrauba.
Podczas tych spotkan duzo sie pilo i po kilku kieliszkach Broniewski urzadzal przedstawienie, ktore wywolywalo we mnie wymioty. Jego ulubionym tematem bylo odgrywanie, co by zrobil, gdyby dostal w swoje rece Stalina. Pokazywal na przyklad, jak bedzie cial cialo Stalina na kawalki. Po dwoch takich przedstawieniach poprosilem, zeby przestal, bo nie bede go wiecej odwiedzal.
Potem minelo wiele lat i Broniewski pojawil sie po 1956 roku w Neapolu. Tlumaczyl, ze co prawda bohater jego poematu &quot;Slowo o Stalinie&quot; nie jest godzien podziwu, ale on sam napisal wspanialy utwor. Mowil, ze trzeba odroznic bohatera poematu i sam ten utwor, do ktorego jest bardzo przywiazany. Koniecznie chcial, zeby go oklaskiwano, co bylo typowe dla pewnego rodzaju literatow [...]
Kategorycznie sprzeciwiam sie operacji zrownywania pisarzy i ich zachowan. Nie mamy prawa wyrzekac sie tej czesci naszej historii, ktora jako tako znamy. Nie ma w rzeczywistosci takiego dokladnego przemieszania dajacego kolor szary, ale sa ludzie jasni, sa ludzie czysci - i sa ludzie nieczysci. I nie wszyscy byli zabrudzeni.
Jest jeszcze druga sprawa zwiazana z moim wywiadem dla &quot;Gazety Wyborczej&quot;. Obie panie od samego poczatku tlumaczyly mi, ze zostalem umieszczony przez prawice na piedestale. To wydaje sie glupie, bo przeciez pisarz nie wybiera swoich czytelnikow.
Ale zrozumialem, o co im chodzi. W przeszlosci straszne slowo &quot;obiektywnie&quot; pojawialo sie w jezyku komunistycznym. Pisarz pisze sobie to, co pisze, ale &quot;obiektywnie&quot; sluzy faszyzmowi. Za to slowo &quot;obiektywnie&quot; wielu ludzi slono zaplacilo. Otoz powracanie do tej kategorii jest nonsensem.
Ostatnio bylem przedmiotem atencji bynajmniej nie ze strony prawicy, ale ze strony generala Jaruzelskiego i Aleksandra Kwasniewskiego. Kiedy przeczytalem wywiad z generalem Jaruzelskim, w ktorym twierdzil, ze bardzo mnie podziwia, zrozumialem, ze mam otwarta droge do drugiego historycznego bruderszaftu w dziejach III RP.
Niewiele mozemy zrobic wobec manipulacji. Ale mozemy przynajmniej bronic tej czastki prawdy, jaka znamy, jaka zbadalismy, jaka przekazujemy w swoim swiadectwie. Jeszcze raz prosze, aby te rozmowe opublikowana na lamach &quot;Gazety Wyborczej&quot; uznac za naduzycie, bedace konsekwencja mojego bledu. Powinienem byl podczas tej rozmowy sparafrazowac historyczny okrzyk Adama Michnika &quot;odpieprzcie się od generała!&quot;. Powinienem byl odpowiedziec paniom sledczym: Odpieprzcie sie od Herberta! To jest wszystko co chcialem powiedziec.&quot; - Gustaw Herling-Grudziński, &quot;Zycie&quot;, 25 maja 2000 r.

Gustaw Herling-Grudziński zmarł 4 lipca 2000.


I jeszcze fragment wywiadu GHG z Bikont/Szczęsną, po którym GHG ogłosił powyższe oświadczenie:

Anna Bikont, Joanna Szczęsna: - Po Marcu 68 pewien poeta krajowy pisał w liście do poety na emigracji: &quot;Nie spo­dziewałem się, że dosięgnie mnie ręka panów w czarnych garniturach. Zatelefonowali do mnie, drugi dzień po przy­jeździe, kiedy siedziałem przy chorej matce. Potem były rozmowy codzienne i wielogodzinne. Nie w urzędzie, broń Boże, ale w hotelu Metropol na wysokim piętrze z oknem otwartym na podwórze. Wypytywali także o Ciebie, czybyś nie wrócił&quot;.Poetę przesłuchiwali ludzie Moczara. Poeta się wił, plątał, pytany o literatów wygłaszał sądy o literaturze, ale nie odmówił spotkań. Czy może Pan sobie wyobrazić siebie w takiej sytuacji?
Gustaw Herling-Grudziński: - Mogę świetnie, między innymi dlatego nie wróciłem do Polski.
- Pytamy, bo w tekstach o powojennej literaturze wysoko stawia Pan poprzeczkę pisarzom w kraju.
- Ale jestem na tyle uczciwy, że odpowiadam: nie wiem, jak bym się sam zachowywał, będąc w Polsce. Nie wiem, czy nacisk wywierany na mnie odniósłby skutek. Niewykluczone, że ugiąłbym się przed pewnymi rzeczami, a też byłbym bardziej wyrozumiały dla innych. Może moja rzekoma twardość - zresztą przesadza się na ten temat - bierze się stąd, że żyłem w takich, a nie innych okolicznościach. No, ale w końcu każdy jest produktem swojego życia.
- Z Pańskiej publicystyki można wnioskować, że pisarz, który spotyka się z ubekami, pozbywa się tym samym prawa do występowania w roli autorytetu moralnego. Czy tak?
- Muszą mi panie podać nazwisko.
- Zbigniew Herbert. Adresatem cytowanego listu jest Czesław Miłosz, korespondencja ukazała się w Zeszytach Literackich.
- Nic o tym nie wiedziałem. Zawsze uważałem Herberta za przyzwoitego człowieka
-No właśnie. Może zatem jest to raczej dowód na niszczycielską siłę systemu, skoro nawet tak przyzwoity człowiek jak Herbert mógł chadzać na spotkania z ubekami? Dopiero w latach 70., dzięki KOR-owi, powstały środowiskowe normy, według których naganne było chodzenie na nieformalne przesłuchania.
- Herbert dotychczas, nim panie mi to powiedziały, przedstawiał się w moich oczach jako wzór człowieka, który nigdy się nie poddał, z wyjątkiem dwóch, trzech wierszyków na temat pokoju, które mu zresztą potem wytykano.
- Taki obraz Herberta dobrze służy czarno-białej wizji dziejów.
- To dla mnie prawdziwe zaskoczenie. Zawsze wiedziałem, że Herbert głodował i żył w biedzie, bo nie chciał się poddać.
- Tak, w latach pięćdziesiątych, a to był koniec lat sześćdziesiątych.&quot; ]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1700,1700#msg-1700</guid>
      <pubDate>Tue,  9 Mar 2010 20:26:46 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Czy &quot;Cesarz&quot; jest fiction, czy non-fiction? - Odpowiedź Kapuścińskiego</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1693,1699#msg-1699</link>
      <author>livman</author>
      <description><![CDATA[Trafne uwagi. Też nie przeczytam Artura D. 
Myślałem, że książka Mroziewicza o Kapu jest takim nijakim wspomnieniem. Ale okazuje się, że można pisać jeszcze gorzej.
Jak mówił Kapu, należy czytać tylko dobre książki. A już wiadomo (po recenzjach mądrych ludzi), że książka Artura D. jest, jak wspomniał mecenas pani Kapuścińskiej, &quot;wzorem jak nie należy pisać&quot;.
Polecam felieton pani Szczepkowskiej z Wysokich Obcasów z 6 marca pt. Jasna ciemność. Może niedługo GW wrzuci go na stronę. Bardzo dobrze opisała fenomen &quot;fałszywych przyjaciół&quot;.]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1693,1699#msg-1699</guid>
      <pubDate>Tue,  9 Mar 2010 19:45:25 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Skąd jest zdjęcie w albumie &quot;Ze świata&quot;?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1662,1698#msg-1698</link>
      <author>Sławomir Jankowski</author>
      <description><![CDATA[Ok. Oba kraje są właściwie na tych zdjęciach bardzo trudne do rozróżnienia. W albumie są oczywiście zdjęcia z Angoli. Np. na stronie 160 dalsza część sceny ze strony 44 tomu 13, są też zdjęca wojenne, np. Całopalenie.

Ale jest też zdjęcie ze strony 70-71, Etiopia, 1975 - i ono mogłoby być podpisane: &quot;Pejzaż biblijny&quot;?]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1662,1698#msg-1698</guid>
      <pubDate>Tue,  9 Mar 2010 19:13:25 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Skąd jest zdjęcie w albumie &quot;Ze świata&quot;?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1662,1697#msg-1697</link>
      <author>livman</author>
      <description><![CDATA[Zdjęcie ze strony 44 to jest ta sama sytuacja co w albumie &quot;Ze świata&quot; (tam zdjęcie podpisane Angola) i na okładce &quot;Jeszcze dzień życia&quot; (pierwsze wydanie, gdzie na końcu Kapu załączył jeszcze kilka zdjęć z Angoli). Czy na okładkę książki z Angoli dawałby zdjęcie z Etiopii, i potem podpisywano by je w albumie &quot;Ze świata&quot; jako Angola? OK. Może nie 100% ale na 99% to Angola. Ten jeden procent to właśnie te wątpliwości.
Nie pamiętam czy w drugim albumie Kapu pt. &quot;Z Afryki&quot; są jakieś zdjęcia z Angoli. Nie mam w tej chwili możliwości by to sprawdzić.]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1662,1697#msg-1697</guid>
      <pubDate>Tue,  9 Mar 2010 18:55:28 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Skąd jest zdjęcie w albumie &quot;Ze świata&quot;?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1662,1696#msg-1696</link>
      <author>Sławomir Jankowski</author>
      <description><![CDATA[Podziwiam Twoją skrupulatność. W każdym razie album Ze świata to prawdziwe cacko. Mam go w swojej bibliotece tak jak i wspomniany tom 13. A jeśli o panią Izabelę chodzi, to masz rację, ona zajmuje się spuścizną fotograficzną po R.K.Sięgąłem po wspomiane wydawnictwa. Zobaczyłem zdjęcia. Co Cie utwierdza w przekonaniu, że to z 44 strony to Angola?]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1662,1696#msg-1696</guid>
      <pubDate>Tue,  9 Mar 2010 18:37:20 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Czy &quot;Cesarz&quot; jest fiction, czy non-fiction? - Odpowiedź Kapuścińskiego</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1693,1695#msg-1695</link>
      <author>Sławomir Jankowski</author>
      <description><![CDATA[W ton Twojej uwagi wpisuje się mój tekst: &quot;Udzielmy głosu oskarżonemu&quot;, jaki wysłałem na debatę Wyborczej, i zamieściłem na moim blogu: itinerarium.bloog.pl , bo póki co Wyborcza na stronie internetowej go nie opublikowała. Zapraszam do lektury i ciekaw jestem, co o tym sądzisz? Pozdrawiam serdecznie.]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1693,1695#msg-1695</guid>
      <pubDate>Tue,  9 Mar 2010 18:18:45 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Skąd jest zdjęcie w albumie &quot;Ze świata&quot;?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1662,1694#msg-1694</link>
      <author>livman</author>
      <description><![CDATA[W takim razie zdjęcie na stronie 121 to też by była Etiopia, a jest podpisane &quot;Angola, 1975&quot;...
Ale skołowało mnie jeszcze jedno. W tomie 13 (Cesarz. Postscriptum) Biblioteki Gazety Wyborczej (Wa-wa 2008) jest pewne zdjęcie na dole strony 44. Jest to jedno ze zdjęć z serii podpisanej &quot;Fotografie Ryszarda Kapuścińskiego z Etiopii pochodzą z jego archiwum. Nie zostały podpisane przez autora.&quot; A w spisie treści, że te 14 fotografii wybrała Izabela Wojciechowska (tak jak edytowała album Kapu &quot;Ze świata&quot;).
I to zdjęcie na stronie 44 na dole to jest na 100% Angola. 
Jest to ta sama sytuacja, sfotografowana chwilę wcześniej co na zdjęciu w albumie &quot;Ze świata&quot; na stronie 160 (to zdjęcie też było na okładce pierwszego wydania z 1976 roku &quot;Jeszcze dzień życia&quot;).
Dlaczego zdjęcie z Angoli znalazło się w zbiorze zdjęć z Etiopii? Tu chyba tylko pani Izabela Wojciechowska może rozwiać wątpliwości.
]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1662,1694#msg-1694</guid>
      <pubDate>Tue,  9 Mar 2010 17:57:16 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Czy &quot;Cesarz&quot; jest fiction, czy non-fiction? - Odpowiedź Kapuścińskiego</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1693,1693#msg-1693</link>
      <author>livman</author>
      <description><![CDATA[W niemieckim wydaniu Cesarza (Konig der Konige. Eine Parabel der Macht, Eichborn Verlag, 2000 - wspaniały Martin Pollack), znajduje się tekst który powstał na podstawie wywiadu, który latem 1994 w Berlinie Hans Magnus Enzensberger przeprowadził z Kapu po angielsku. Zamieszczono go w 13 tomie (Cesarz. Postscriptum) Biblioteki Gazety Wyborczej (Warszawa 2008).

Fragment (tłum. z niemieckiego Elżbieta Kalinowska, konsultacja dr Hanna Rubinkowska):

&quot;Inne wciąż stawiane mi pytanie dotyczy stosunku treści opartej na faktach do fikcji literackiej. Czy 'Cesarz' jest fiction, czy też non-fiction? Uważam, że tak sformułowane pytanie jest nie tylko naiwne, ale też nic z niego nie wynika. Oczywiście, że mój tekst nie składa się ze spisanych taśm, jest konstrukcją literacką. To zrozumiałe samo przez się.
Ale problem nie tu leży. Jeśli chce się opisać proces taki jak etiopska rewolucja, tradycyjne gatunki nie wystarczają. Nie nadaje się do tego ani powieść, ani autobiografia, ani proza podróżnicza. Wiele z tych form wydało mi się zużytych, jakby wyczerpały się historycznie. Trzeba było wymyślić coś nowego. To dotyczy także klasycznego reportażu. Czytając dziś na nowo najlepsze prace tego gatunku z lat trzydziestych, czterdziestych, pięćdziesiątych, dochodzi się do wniosku, że dużą część ich funkcji przejęła telewizja. Podobny kryzys przeszło w XIX wieku malarstwo, kiedy pojawiła się fotografia. Media techniczne nie sprawiły jednak, że sztuka stała się zbędna; zmieniły tylko fundamentalne jej funkcje. Podobnie jest z literaturą.
Jednym ze skutków jest to, że nie mogę już trzymać się tradycyjnych reguł gry, które wykształciły się w postaci gatunków literackich; muszę przekraczać granice. Każdy środek jest dobry. Nie rozumiem dlaczego miałbym z nich rezygnować. W zależności od tego, co mam do powiedzenia i jakim sposobem osiągnę największą precyzję, posługuję się metodami eseistycznymi, narracyjnymi, dziennikarskimi. Czerpię z klasycznej prozy, dziennika podróży, a nawet z poezji.&quot;]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1693,1693#msg-1693</guid>
      <pubDate>Tue,  9 Mar 2010 17:32:41 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Fotografie - POTRZEBNA POMOC</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1691,1692#msg-1692</link>
      <author>Sławomir Jankowski</author>
      <description><![CDATA[ .]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1691,1692#msg-1692</guid>
      <pubDate>Sun,  7 Mar 2010 20:18:28 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Fotografie - POTRZEBNA POMOC</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1691,1691#msg-1691</link>
      <author>Buldus</author>
      <description><![CDATA[Witam,

Mam pytanie do twórców strony oraz do wszystkich forumowiczów, a jednocześnie prośbę o pomoc.

W grudniu 2010 roku chcę zorganizować konferencję, dotyczącą Afryki. Chciałbym, aby buła ona ozdobiona wystawą zdjęć Ryszarda Kapuścińskiego, zrobionych w Afryce. I tu zaczyna się problem. Czy wiecie, kto obecnie posiada prawa autorskie do tych zdjęć i jak ze strony formalnej wyglądałoby uzyskanie zgody na taką wystawę? Jeśli macie jakieś informacje na ten temat, kontakt do osoby, która coś wie, albo jakąkolwiek wiedzę to bardzo proszę o odpowiedź.

Z góry dziękuję za pomoc,

Marcin B.]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1691,1691#msg-1691</guid>
      <pubDate>Sun,  7 Mar 2010 11:21:54 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Co sądzicie o postawie Artura Domosławskiego?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1690#msg-1690</link>
      <author>Pajda</author>
      <description><![CDATA[Być może moja postawa jest inna bo patrzę na to z innej perspektywy.Otóż całe to  &quot;zamieszanie&quot; , mnie osobiście przyciąga do RK. Intrygująca postać? Możliwe, ale właśnie to zaciekawia mnie najbardziej. Sama chciałabym przekonać się czy AD przyjął jakakolwiek postawę.Bo tak na prawdę to mam wątpliwości. Czytając troszkę  i tu i tam , mam coraz więcej wątpliwości i nurtują mnie pytania po co właściwie AD napisał tę &quot;biografię&quot;???Czym się kierował ??? Przyjażń, prawda, pieniądze.... Niezaspokojone ambicje... Nie chcę wydawać wyroku, oceny o nikim. Każdy ma prawo do osobistej interpretacji, doświadczeń spotkania RK na własnej drodze życia.]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1690#msg-1690</guid>
      <pubDate>Sat,  6 Mar 2010 21:49:40 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Co sądzicie o postawie Artura Domosławskiego?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1689#msg-1689</link>
      <author>irena</author>
      <description><![CDATA[Dyskusja wspaniala - dziekuje wszystkim za komentarze. Wiadomo bylo, ze rozpeta sie burza - po cichu mysle, ze i autor i wydawca na to liczyli. 
Juz nie moge sie doczekac, zeby wreszciej przeczytac ksiazke i wyrazic wlasna opinie. Ale po tak bogatej lekturze jestem juz dobrze przygotowana.

Pozdrawiam
Irena
]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1689#msg-1689</guid>
      <pubDate>Fri,  5 Mar 2010 17:43:21 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Co sądzicie o postawie Artura Domosławskiego?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1688#msg-1688</link>
      <author>Sławomir Jankowski</author>
      <description><![CDATA[Co miałem napisać w tej sprawie, napisałem. Moim zdaniem Kapuscińskiemu nie potrzebna jest żadna biografia; on sam napisał ją w swoich książkach, wywiadach, w tym, co powiedział i czego nie chciał mówić. Dla inteligentnego czytelnika Jego książek żadne z obecnych zagadnień nie jest zaskoczeniem i żadnym odkryciem. Z jednej strony Alicja Kapuścińska potwierdziła przysłowie o dobrych chęciach  i... drodze do piekieł. Poniekąd swoją aktywnością wybrukowała mężowi drogę do Polskiego Piekła. A Domosławski, niestety, ale wystąpił w roli Judasza. Jako przyjaciel rodziny nie miał prawa napisać tej książki i - powtórzę - nie chodzi mi tu wcale o zawartość teczek, o czym można pisać długo, ale to osobny temat.

Poza tym, echem niejako rozeszło się już co najmniej kilka przekłamań biografii: o córce, której ponoć Domosławski jednak nigdy na oczy nie widział i - jeśłi się nie przesłyszałem - o Che Guevarze - gdzie Domosławski zarzuca R.K., że ten go z kolei nigdy na oczy nie widział, a przecież sam R.K. dementował informację o spotkaniu; mówił,  że jedynie przebył szak Che, ale już po jego śmierci. W tym drugim przypadku jesli się mylę, to mnie porawcie. Ktoś napisał też, że nie wykluczone, że domniemana kochanka R.K. może być mitomanką?
 
Domosławski zarzuca też R.K., że nie przestrzegał zasad reportażu, podczas gdy ten drugi w którymś z wywiadów powiedział, że pisze po prostu TEKSTY. To raczej tych, co o tym decydowali, należałoby osądzać za te wszystkie splendory, tytuły cesarza, papieża reportażu; i ci sami ludzie teraz występują przeciw jeszcze niedawnemu swemu idolowi? Jeśli kiedykolwiek Kapuściński mówi o reportażu - to zawsze ma na mysli reportaż literacki, przynajmniej ja się z tym spotkałem. Jeśli mówi o sobie jaki repoterze, to jako reporterze depeszowcu PAP, a TEKSTY to jego hobby, to coś, co robi po godzinach. Przeczytajcie, co mówi np. o powstawaniu Jeszcze jednego dnia życia we wspomnienej już przeze mnie rozmowie z Wojciechem Giełżyńskim.
:
I jeszcze jedno, czy Domosławski mógł wiedzieć, co myślał, jakie intencje miał Kapusciński? Tym bardziej jeśli - wedle Andrzeja Stasiuka, ogromnego zwolennika książki agenta Artura - każdy pisarz to kłamca?   Jesli Kapuściński-pisarz jest kłamcą to  - idąc tym tokiem rozumowania - kłamcą jest i Stasiuk i Domosławski.

Pozdrawiam wszystkich.

Na tym już naprawdę kończę. To mój ostatni głos w dyskusji, którą zainicjowałem. Dziękuję.]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1688#msg-1688</guid>
      <pubDate>Fri,  5 Mar 2010 09:36:25 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: CZY WŁADZA PRL DYKTOWAŁA MU CO MA PISAĆ?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1550,1687#msg-1687</link>
      <author>dłógi</author>
      <description><![CDATA[Myślę, że przede wszystkim skonstruował książkę tak, aby - ten kto potrafi dojrzał w Hajle Sellasje polskiego Gierka. Mówienie wprost że opozycja wobec tyrana jest komunistyczna sprawiłoby że polski czytelnik nabawiłby się apatii jaką wielu dziś przeżywa - i czarni źli i czerwoni do niczego.
Ukazał tyranię i energiczną, oddolną siłę przeciwko niej. To było dopiero sugestywne. Myślę że pomógł tym ruchowi Solidarności... ]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1550,1687#msg-1687</guid>
      <pubDate>Fri,  5 Mar 2010 00:03:37 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Co sądzicie o postawie Artura Domosławskiego?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1686#msg-1686</link>
      <author>dłógi</author>
      <description><![CDATA[Przeczytałem książkę i uważam że jest świetna.
Wyczuć w niej inspirację mistrzem, zarówno w stylu, formułowaniu myśli, jak i ogólnie pracy dziennikarskiej.
Medialna burza w szklance wody - tak bym określił to wszystko co sie teraz dzieje w związku z książką. 
Książka jest kubłem zimnej wody dla tych którzy chcą Kapuścińskiego wnieść na ołtarze, ale jest wielkim rozczarowaniem dla 
prawicowców, chcących potwierdzeń spiskowych teorii dziejów. Kapuściński jest w niej człowiekiem, po prostu.

To intymna książka. Kapuściński czuł by się zmieszany. Ale w obecnej sytuacji, kiedy różne rzeczy zarzuca się mistrzowi, pozycja Domosławskiego bardzo pomaga zachować legendę cesarza reportażu. 

Polecam książkę. ]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1686#msg-1686</guid>
      <pubDate>Thu,  4 Mar 2010 23:57:55 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Co sądzicie o postawie Artura Domosławskiego?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1685#msg-1685</link>
      <author>SiMoN</author>
      <description><![CDATA[Jacek Żakowski - &quot;Ta biografia nam pomoże&quot;

&quot;Gdybyśmy, zamiast robić z historii polityczną maczugę, normalnie o niej rozmawiali, nikt zdrowy na umyśle nie sądziłby dziś, że przynależność do partii, kontakty z aparatczykami, utożsamianie się z ruchami antykolonialnymi i antypostkolonialnymi, a nawet &quot;współpraca z wywiadem&quot; same z siebie kompromitują mistrza. I nikt nie robiłby Domosławskiemu zarzutu , że o tym pisze. (...)

Ale pęknięcia stały się widoczne [na RK]. Czy kiedy nie były widoczne, można było rozumnie sądzić, że wśród miliardów grzesznych dobry Bóg stworzył jednego bezgrzesznego? I czy grzeszność przekreśla wielkość? (...)

Nasza mama nie tylko jest najpiękniejsza, jest piękna nieskazitelnie. Pisanie o jej zmarszczkach to podłość. Rozum wie, że takich ludzi nie ma, ale serce się na to nie godzi. A standard kulturowy jest po stronie serca. To zły standard. Czy Domosławski nadaje zmarszczkom matki odpowiednią wagę? Mam wątpliwości. Ale Domosławskiemu (podobnie jak Kapuścińskiemu) daję prawo do błędu. Jak błędy Kapuścińskiego w moich oczach nie przekreślają go  jako Cesarza Reportażu, tak błędy Domosławskiego  nie przekreślają wielkości jego książki. Po to czytelnik ma rozum, by je korygować. (...)

Dziecko nawet największego pisarza nie jest osobą publiczną i bez zgody tego dziecka nie wolno dotykać jego intymności. Artur to zrobił i popełnił błąd. Nie ma też w książce niczego, co by mnie przekonało, że musiał się w niej znaleźć rozdział o kochankach. Jest to zbytecznym okrucieństwem wobec wdowy. Zarzut nieuzasadnionego naruszenia czyjejś intymności jest niezwykle poważny. Stawiam go Arturowi bez  taryfy ulgowej.&quot;

Jak dla mnie nic dodać nic ująć.
Pzdr
Szymon]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1685#msg-1685</guid>
      <pubDate>Thu,  4 Mar 2010 18:51:35 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Co sądzicie o postawie Artura Domosławskiego?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1684#msg-1684</link>
      <author>Sławomir Jankowski</author>
      <description><![CDATA[Ok, wiem, że na chwilę obecną stoję na z góry straconej pozycji. Ale - zgodnie z Twoją sugestią by pominąć Domosławskiego - wolę Kapuścinskiego odkrywać na własny rachunek. Bo prawda np. Domosławskiego o Kapuścińskim to nie jest - dzięki Bogu - jedyna prawda, nawet jeśli jest w niej 100 procent prawdy. Ale kto po kilku dniach zdążył i chciał to sprawdzić? Ważne, że jest sensacja, że książka dobrze się sprzedaje. Czy ktoś gdzieś zaprosił Alicję Kapuścińską? Całkiem możliwe, że odmawiała, ale.. Poza tym - w tych zachwytach widzę jakiś owczy pęd. Powtórzę - dla mnie nic w &quot;odkryciach&quot; fałszywego ucznia nie jest zaskoczeniem; tylko co to ma do recepcji  książek Kapuścińskiego?

Przeczytajcie choćby wywiad Wojciecha Giełżyńskiego z Kapuścińskim (w jednym z tomów Dzieł zebranych). Czy tam R.K. jest pomnikowy?

Myślę, a potwierdzają to kolejne opinie o książce, że Domosławski założył sobie pokrętnie  zrzucenie Kapuścińskiego z cokołu pomnika (i jednocześnie zajęcie miejsca Mistrza). A ja myślę, że Kapuściński na cokole pomnika nigdy nie stał. W jego utworach, w wywiadach z nim itd., poznałem go jako wrażliwego, uczciwego twórcę i czlowieka; i to jest prawdziwa biografia Kapuścińskiego.

Pamiętacie film Filipa Bajona &quot;Poszukiwany Ryszard Kapuściński&quot;? Dlaczego nikt tego nie przypomni?

Można jedynie przywołać R.K., zacytować  strofę z Jego wiersza: &quot;jak to się wszystko zapomina&quot;]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1684#msg-1684</guid>
      <pubDate>Wed,  3 Mar 2010 07:39:10 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Co sądzicie o postawie Artura Domosławskiego?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1683#msg-1683</link>
      <author>SiMoN</author>
      <description><![CDATA[A tak nieco z innej strony - pomijając osobę Domosławskiego, a skupiając się wyłącznie na faktach, bo kłamstw raczej zarzucić mu nie można. RK współpracował ze służbami PRL, miał jakieś przygody łóżkowe, mijał się z prawdą z niektórych reportażach. Jak teraz będzie wyglądała osoba Ryszarda Kapuścińskiego?]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1683#msg-1683</guid>
      <pubDate>Tue,  2 Mar 2010 21:17:10 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Co sądzicie o postawie Artura Domosławskiego?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1682#msg-1682</link>
      <author>Sławomir Jankowski</author>
      <description><![CDATA[To bardzo ciekawy głos, opinia, wiele wnosi. Tylko widzisz, że akurat np. temat córki to nie jest kwestia jakiegoś odkrycia Domosławskiego, tylko kwestia braku dyskrecji, taktu. A problem polega też na tym, że pani Alicja Kapuścińska to bardzo otwarta, spontaniczna osoba i Domosławski to wykorzystał.

A romanse? O tym nie dyskutuję, to jest poniżej mojej godności, ale i w twórczości R.K. można natrafić na tego typu ślad. Nikt poza Domosławskim nie poszedł nim dalej nie dlatego, że był taki głupi, ale dlatego, że miał w sobie umiar i takt.

Ta książka to może być wspaniały wieżowiec, ale zbudowany jest ów - póki co - wieżowiec na bagiennym, cuchnącym gruncie. (I mam wrażenie, że jak emocje opadną to  i zachwyty skończą się.) To jest ogromy problem, ale w tym miejscu się zatrzymam, bo mam coś, być może zbyt dosadnego na końcu języka. 

Pozdrawiam.]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1682#msg-1682</guid>
      <pubDate>Tue,  2 Mar 2010 18:02:54 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Co sądzicie o postawie Artura Domosławskiego?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1681#msg-1681</link>
      <author>SiMoN</author>
      <description><![CDATA[Ciekawa wypowiedź Żakowskiego (- 2:29 min)

http://dziendobrytvn.plejada.pl/24,30487,wideo,,157756,kapuscinski_non-fiction,aktualnosci_detal.html

Pzdr
Simon]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1681#msg-1681</guid>
      <pubDate>Tue,  2 Mar 2010 16:51:53 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Co sądzicie o postawie Artura Domosławskiego?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1680#msg-1680</link>
      <author>Sławomir Jankowski</author>
      <description><![CDATA[   Tym, co znają twórczość Ryszarda Kapuścińskiego, książka Domosławskiego nie będzie do niczego potrzebna, a ci, którzy nie znają dzieła i życia Mistrza i tak nic nie zrozumieją. Domosławski może co najwyżej wprowadzić ich w błąd. ]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1680#msg-1680</guid>
      <pubDate>Tue,  2 Mar 2010 07:35:20 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Co sądzicie o postawie Artura Domosławskiego?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1679#msg-1679</link>
      <author>SiMoN</author>
      <description><![CDATA[Dla mnie akapitem podsumowującym jest ten poniżej:

&quot;To, co mnie razi, to nie te być może kłopotliwe rewelacje, socrealistyczne wiersze, uwikłanie w polski stalinizm, czy osobiste słabości, które Domosławski wydobywa na światło dzienne. Uważam, że to dobrze, że poznajemy wielkiego autora z nieznanej do tej pory strony, być może wywoła to dyskusję, jak należy się obchodzić z przeszłością. Debatę taką musimy prowadzić spokojnie, w wyważony sposób, bez urągania, bez domniemań i spekulacji, które insynuują najgorsze - ale to właśnie robi Domosławski.&quot;

Aczkolwiek chce przeczytać tą książkę, żeby mieć jakiś pogląd na sprawę,

Do Kasi: nie bój się mówić co myślisz. Ataki raczej groźne nie są, pod warunkiem, że umiesz swoje racje obronić.

Pzdr
Szymon]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1679#msg-1679</guid>
      <pubDate>Mon,  1 Mar 2010 18:44:55 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>[Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego] Re: Co sądzicie o postawie Artura Domosławskiego?</title>
      <link>http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1678#msg-1678</link>
      <author>kasiamakow18</author>
      <description><![CDATA[zgadzam sie z Panem Sławomirem Jankowskim,
 popieram Pana zdanie... 
nie dopisze nic więcej by nie zostac zaatakowana...
]]></description>
      <category>Dyskusje o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego</category>
      <guid isPermaLink="true">http://www.kapuscinski.hg.pl/forum/read.php?7,1667,1678#msg-1678</guid>
      <pubDate>Mon,  1 Mar 2010 18:17:42 +0100</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>
